Historie ludzi
Marcin
„Zaczęło się od biegów ultra, a oddech zabrałem też do biura.”
Manager i ultramaratończyk. Wydolność, regeneracja i stres.
Moja przygoda z oddechem miała początek około pięciu lat od momentu, gdy bieganie wciągnęło mnie w swoje macki i wymagało ode mnie coraz większej wiedzy na temat swojego organizmu.
Gdzieś coś słyszałem, ktoś, kto dużo biega, pisał, a wszystko kręciło się wokół oddychania i jego wpływu na wydolność, która była jednym z ogniw biegania ultra. A to mnie kręciło.
Szukając wiedzy, wpadłem na dwie książki: Jamesa Nestora „Oddech” oraz Patricka McKeowna „Tlenowa przewaga”. A jeszcze wcześniej, wśród artykułów promujących zdrowy styl życia, zainteresowałem się metodą Butejki.
Zacząłem się zastanawiać, czy oddychanie przez nos i ćwiczenia z tym związane mogą pomóc mi w mojej rozpędzającej się pasji biegów ultra.
Teoria pozostanie tylko teorią, a ćwiczenia domowe to metoda prób i błędów — bez konsultacji, czy robię to dobrze. Błądzenie po szlaku może odebrać chęci i motywację, jeżeli nie znamy dobrze naszego organizmu i nie mamy wsparcia, które będzie nas bezpiecznie wprowadzało w świat treningów z oddechem.
Mój znajomy zarekomendował mi konsultacje z Marzeną, która przeprowadziła ze mną solidny wywiad oddechowy i weszła wirtualnie w świat biegów ultra. Wytłumaczyła mi, jak ważna jest praca przepony, jak sprawdzać swoją wydolność oddechową i jakie ćwiczenia wdrożyć, aby efekt poczuć na biegu i w trakcie regeneracji po wysiłku.
Proces pracy nad własnym oddechem tak mnie wciągnął, że wpadłem na pomysł, aby tymi technikami zarazić moich biurowych pracowników, którzy są narażeni na codzienny stres oraz złą postawę przy biurku, co skutkuje mniejszą odpornością na choroby. A to z kolei kłóci się z moim zapotrzebowaniem na zdrowego i w pełni zaangażowanego współpracownika.
Wspólnie z Marzeną przeprowadziliśmy szkolenie dla moich pracowników, którzy dostali wiedzę, narzędzia i cel do poprawy stylu życia. Wiedzą, jak rozładować napięcie po stresującej rozmowie, jakimi ćwiczeniami oddechowymi poprawić swoją postawę po długim siedzeniu za biurkiem i jak spełnić marzenia o aktywności, do której wcześniej nie byli przygotowani.
Dla mnie, poza samym biegiem, podczas którego wiem, jak rozluźnić mięśnie i głowę, ważna jest regeneracja. Nawet po biegu, który trwa 40–50 godzin, mogę normalnie funkcjonować już kilka godzin po przybiegnięciu na metę.
Reasumując: aby poprawić krążenie, adaptację do dwutlenku węgla i odporność po stresującym i wyczerpującym wysiłku, nie potrzebuję szukać treningów biegowych w wysokich górach czy godzin ciężkich treningów na siłowni. Potrzebuję wiedzy o prawidłowym oddechu oraz trenera, który będzie przy mojej tlenowej zmianie, aby bezpiecznie adaptować się do coraz większych wysiłków na biegach ultra.